Zbrodniarka jednak nie uniknie kary!

27.03.2019 r.

20 marca w VII Wydziale Karnym Sądu Rejonowego nr 5 w Luboniu odbyła się długo wyczekiwana rozprawa sądowa. Na wokandę trafiła bowiem bulwersująca opinię publiczną sprawa sprzed lat. Na ławie oskarżonych zasiadła Balladyna, oskarżona o wielokrotne zabójstwo dokonane ze szczególnym okrucieństwem. Proces był trudny, w większości poszlakowy, ponieważ do tej pory nie odnaleziono ciała Aliny ani narzędzia zbrodni, którego istnienie potwierdzali niektórzy świadkowie. Rozprawę prowadził sędzia Dolata, mający wieloletnie doświadczenie. Widać było, że długo przygotowywał się do niej. Na jego twarzy malowało się zmęczenie, prawdopodobnie nie spał ostatniej nocy i aby dotrwać do końca rozprawy, popijał kawę, mimo że powaga sądu nie licuje z aktami konsumpcji. W kręgach sędziowskich mecenas Dolata znany jest ze swej ekstrawagancji, jednak do tej pory prezes Sądu Najwyższego nie ukarał go dyscyplinarnie, gdyż jest on ceniony i specjalizuje się  w prowadzeniu bezprecedensowych spraw. Oskarżona Balladyna wynajęła najlepszego prawnika w mieście. Mecenas Hawrusik, jak zwykle znakomicie przygotowana, powołała na świadka m.in. matkę Balladyny, która potwierdziła, że jej córka jest alergiczką i domniemane krwawe znamię, ślad po dokonanej zbrodni, to tylko wysypka pojawiająca się po zjedzeniu malin. Sąd jednak nie dał wiary zeznaniom matki, których ostatecznie nie wzięto pod uwagę, gdyż istniało podejrzenie matactwa. Matka Balladyny zdawała się kryć córkę, która – jak mówili informatorzy chcący pozostać incognito- zawsze faworyzowała swoją pierworodną i namawiała ją do małżeństwa z bogatym Kirkorem. W trakcie rozprawy wydawało się, że może dojść do uniewinnienia, ponieważ nawet świadkowie oskarżenia, szczególnie Grabiec i Kirkor, nie wydawali się do końca wiarygodni i widać było, że tlą się w nich resztki uczucia, którym kiedyś pałali do pięknej Balladyny. Ona sama zachowywała się nonszalancko, zapewniała, że nie byłaby zdolna do zbrodni, ponieważ bardzo kochała swoją siostrę Alinę, a zarzucane jej inne morderstwa to tylko pomówienia z ust zazdrosnych mieszkanek sąsiedniej wsi. Obrończyni Hawrusik brylowała, a na twarzy oskarżonej malował się triumf. Przełom w rozprawie nastąpił, gdy do głosu doszedł oskarżyciel. Mecenas Dalik, wspomagany przez swoją koleżankę po fachu, prokurator Derdę, wyprowadził logiczny wywód i w swojej mowie końcowej wielokrotnie przywoływał wypowiedzi świadków i samej oskarżonej, co w nikim z obecnych na sali sądowej nie pozostawiło wątpliwości co do winy Balladyny. Nie bez wpływu były też emocjonalne zeznania Goplany, która przyznała, że popełniła błąd poznając Balladynę z Kirkorem, nie przewidziała  tego, że sprawy wymkną się spod kontroli, a piękna dziewczyna, żądna władzy i splendoru, okaże się zdolna do zarzucanych jej okrutnych czynów.  Sędzia po wysłuchaniu stron krótko podsumował rozprawę i ogłosił werdykt: winna! Obecna w sądzie publiczność przyjęła wynik rozprawy z zadowoleniem. Dodać należy, że podczas przesłuchań  reagowała ona niezwykle żywiołowo, do tego stopnia, że sędzia Dolata wielokrotnie przerywał rozprawę. Obyło się jednak bez zasądzenia kary grzywny czy usunięcia z sali rozpraw. Pospiesznie wyprowadzono oskarżoną z sali rozpraw z obawy przed linczem rozemocjonowanego tłumu. Ponadto pod salą rozpraw nr 213 stali już dziennikarze i zgromadzona publiczność, która przyszła wysłuchać następnej rozprawy. Wyrok nie jest prawomocny. 

Relację z rozprawy (lekcji j. polskiego w klasie 7a) przygotowała dla Państwa Magdalena Głowacka
Uczniowie