„Nowa Studnica to wieś jeszcze nieodkryta. 2a tu była i świetnie się bawiła.”

30.05.2014 r.

19 maja wybraliśmy się na pięciodniową wycieczkę klasową do Nowej Studnicy. W czasie podróży wszyscy korzystali z ostatnich chwil dostępu do "cywilizacji", czyli zasięgu. Tak, brak zasięgu to jedyny minus, jaki mógł nas spotkać... Celem naszej podróży był Ośrodek Szkoleniowy Poznańskiej Szkoły Biznesu. Na miejscu mieliśmy mnóstwo atrakcji do wyboru i zabawy: m.in.: 
profesjonalne korty tenisowe, 
boisko do koszykówki i siatkówki plażowej, 
miejsce na ognisko, z którego korzystaliśmy prawie codziennie; przy akompaniamencie gitary śpiewaliśmy piosenki i piekliśmy kiełbaski, 
hamaki, do których zawsze była kolejka, bo wisiały one na lipie, pod którą chroniliśmy się w te upalne dni, 
- ogromna trampolina, która cieszyła się dużym zainteresowaniem. 
Oprócz tego było wiele innych atrakcji, wliczając w to salę kinową, z której skorzystaliśmy, organizując sobie noc horrorów. W wolnym czasie pan Waldek (Pan Nowej Studnicy) przedstawił nam swoje słodziutkie króliczki, pieska- Sabę i dziewięć koni, do których zawsze mogliśmy podejść, ponieważ były przyjazne i oswojone. Kilka metrów od stajni znajdowały się łąki i minijeziorko - idealne miejsce do łowienia ryb. Jednego dnia wybraliśmy się na rowerach do "pobliskiego", sklepu. Mimo bólu (wiadomo czego) przeżyliśmy i zaopatrzyliśmy się w zapasy słodyczy. Kolejnego dnia mieliśmy zabawy, gry terenowe i nocne podchody prowadzone przez  animatorów. Wszystkim na pewno najbardziej zapadnie w pamięć spływ kajakowy. Trasa liczyła 10 km. Dobrani w pary pokonywaliśmy wiele przeszkód znajdujących się na rzece. Na metę dopłynęliśmy cali mokrzy, szczęśliwi i ubawieni jak dzieci. Wracając zastanawialiśmy się ze smutkiem, dlaczego tak krótko. W drodze powrotnej zwiedzaliśmy bunkry Wału Pomorskiego i park linowy. Na starcie w parku powiedziano nam, że mamy do wyboru wszystkie trasy, jakie tylko są, jeśli zdamy egzamin. Wszystkim się na szczęście udało, lecz nie mieliśmy śmiałka, który by przeszedł w 3 godziny wszystkie coraz trudniejsze trasy. Zatrzymaliśmy się też  na "cudownej górce"- górce magnetycznej. Wiele osób przejeżdżających tamtędy nawet nie wie, że w tym wyjątkowym miejscu można zaoszczędzić trochę paliwa. Pan kierowca całkowicie wyłączył silnik i nasz bus jechał całkowicie sam POD GÓRKĘ. Trzeba było to zobaczyć, aby uwierzyć. Zatrzymalismy się później przy fabryce czekolady; nie wchodziliśmy do niej, wystarczył nam malutki sklepik. Zbliżał się Dzień Mamy, więc oprócz zapasów i smakołyków dla siebie pomyśleliśmy też o kochanych mamach. Uwierzcie, czekoladki były bardzo pyszne! Wszystkiego nie można opisać słowami - po prostu trzeba tam być i to przeżyć. Klasom, które za rok będą planować wycieczkę, gorąco polecamy to miejsce, które nas jeszcze bardziej do siebie zbliżyło. My, uczniowie klas 2a i 2b, bardzo chcemy podziękować naszym opiekunom: pani J. Skowrońskiej i panu K. Dzydzanowi za opiekę i atmosferę, jaką razem stworzyliśmy.

Oliwia Miłek i pozostali uczestnicy wycieczki
Uczniowie